Czemu tak lubimy seks

paraSeks nie jest niezbędny i możemy się bez niego obyć. Ale dlaczego mamy to robić? Jest on przecież jednym z bardzo ważnych elementów naszego życia.

Jesteś tak blisko…
Gdy się kochamy, stajemy się sobie bliscy. Wybrana osoba jest przecież tą jedyną, której chcemy oddać cząstkę siebie. W czasie aktu seksualnego wytwarza się szczególnego rodzaju więź między dwojgiem ludzi. Bliskość, jaka rodzi się pod wpływem dotyku, przytulania i pieszczot jest wielkim krokiem do zjednoczenia dusz. Ludzie mający udane życie seksualne są zwykle szczęśliwsi niż inni.

Złagodzić stres i ból
Chociaż często nie zdajemy sobie z tego sprawy, miłość fizyczna ma też duże znaczenie dla naszego zdrowia. Kochając się, uruchamiamy wszystkie wewnętrzne układy: krwionośny, oddechowy, nerwowy. Cały organizm jest pobudzany, począwszy od struktur mózgowych, aż po najmniejszą komórkę ciała.
Seks łagodzi stres i ból, zwiększa odporność organizmu, przeciwdziała bezsenności, poprawia kondycję. Udana miłość fizyczna znacznie też podnosi samoocenę człowieka.
Dla kobiet dbających o figurę nie bez znaczenia będzie również fakt, że seks umożliwia spalanie kalorii. Już w czasie gry wstępnej traci się 1,33 kalorie na minutę, a w chwili orgazmu – aż 1,75.

Nie warto rezygnować
Z seksu świadomie rezygnują przede wszystkim osoby, które postawiły przed sobą ważne, według nich samych, o wiele istotniejsze od seksu cele. Tymi celami często są nauka, pasja, poświęcenie idei. Trzeba jednak pamiętać, że całkowite zaniechanie fizycznej miłości nie jest obojętne dla organizmu. Poważniejsze konsekwencje ponosi mężczyzna. Może to spowodować nieprawidłowe działanie niektórych hormonów, między innymi testosteronu. Mężczyzna przechodzi wówczas andropauzę nie w wieku lat pięćdziesięciu, ale trzydziestu kilku – co na pewno nie jest normalne. Wygląda zwykle znacznie starzej od rówieśników, nie rezygnujących z miłości fizycznej. Nie znaczy to, że aby być wiecznie młodym, należy zmuszać się do codziennej porcji miłości. Każdy powinien znaleźć dawkę optymalną dla swojego temperamentu.

Syndrom wdowy i wdowca
Kobieta, która przez lata nie uprawia miłości fizycznej, cierpi głównie psychicznie. Traci swoją kobiecość, powab, tajemniczość. Nie emanuje już erotyzmem. W latach 60. dogłębnie badali to zjawisko amerykańscy seksuolodzy. Nazwali je zespołem wdowca i wdowy. Warto też pamiętać, że całkowite zaniechanie seksu nie jest obojętne dla organizmu. Męski członek coraz bardziej kurczy się i „chowa w sobie”, a gruczoły nawilżające pochwę kobiety „zasypiają” na zawsze.

Mózgowy „ośrodek rozkoszy”
Jeżeli po latach osoby cierpiące na tzw. zespół wdowy i wdowca chcą wrócić do aktywnego życia seksualnego, nie jest to proste. Oprócz znalezienia kochającego partnera, który wykaże zrozumienie i cierpliwość, nierzadko konieczna jest terapia.
Treningi i środki farmakologiczne na pewno pomogą, ale nie nastąpi to natychmiast. Bo cóż z tego, że pobudzający zastrzyk sprawi, iż mężczyzna osiągnie wzwód, a kobieta zewnętrznymi środkami doprowadzi do nawilżenia pochwy, kiedy podczas samego aktu seksualnego nie będą odczuwać żadnej przyjemności? Potrzeba tu ogromnej delikatności ze strony obojga kochających się osób. Prawdziwe wyleczenie polega na ponownym uruchomieniu w strukturach mózgowych „ośrodka rozkoszy”, a tego nie da się przywrócić z dnia na dzień.